Globalizacja w odwrocie #FELIETON

  • 05.04.2021, 17:31
  • Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Podziel się:

Oceń:

Globalizacja w odwrocie #FELIETON Photo credit: NASA Goddard Photo and Video on VisualHunt Globalizacja w odwrocie #FELIETON.
Wiara w dobroczynną skuteczność globalizacji była konwencjonalną mądrością, a nawet kultem elit, zarówno w świecie gospodarczym, naukowym i kulturalnym. Już od lat 60-ych Marcuse wmawiał nam że mieszkamy w „globalnej wiosce”.

Wewnętrzne ścieżki tej wioski składały się z sieci elektronicznych łańcuszków przez które bezustannie przepływały informacje w języku angielskim o nowościach w kulturze, technice i w świecie giełd i kapitału.

W wyniku tego powstawała kultura powszechna i splot przedsiębiorstw które kreowały naszą świadomość i zapewniały nam dochód.

Można było wskoczyć do supermarketu w Tokyo czy w Durbanie i kupić te same puszki CocaColi, trampki Nike i te same koszulki ze zdjęciem Justina Biebera, leczyć się tym samym Paracetamolem, czy zamówić samochód Mercedesa albo kosiarkę Hondy za pośrednictwem tego samego smartfonu Samsunga, wyprodukowanego lokalnie za tę samą licencję.

Czuło się że się jest obywatelem świata.

Te globalne ikony kamuflowały zjawisko w którym coraz więcej instytucji, organizacji, przedsiębiorstw czy mediów działało na obszarze całego świata, zapewniając podobną jakość produkcji i podobną obniżoną cenę.

 

A w tle mieliśmy otwarty przepływ płynnego kapitału i towarów z minimalnymi restrykcjami celnymi omijającymi suwerenne instytucje i tradycyjne lokalne rzemiosła

Rządy, banki, instytucje i media, które chciały wypłynąć w tej zglobalizowanej wiosce, podzielały te same wartości i te same cele.

Wierzono w skuteczność wolnego rynku, ale przy uregulowanych standardach nie tylko towarów, ale nawet wspólnych standardów wartości jak bezpieczeństwo w pracy, prawa konsumenckie, równouprawnienie kobiet czy innych grup etnicznych, czy troskę o klimat i zanieczyszczenia w morzu i powietrzu.

Właśnie w takiej atmosferze optymistycznego globalnego rozwoju, mógł brytyjski rząd Tony Blair w roku 2004 przykładowo przyjąć bezboleśnie, tak poważny napływ Polaków i innych wschodnioeuropejskich pracowników po wejściu tych krajów do Unii.

Stany Zjednoczone podpisywały umowy międzynarodowe redukujące kontrole celne z sąsiadami które nie zawsze były w interesie amerykańskich robotników czy rolników, podważając konkurencyjność ich pracy, ale szły na rękę inwestorom czy międzynarodowym korporacjom.

Ten niby wygodny, co raz bardziej zabezpieczony, świat, został nagle poddany szeregowi szoków które ustanowiły wezwanie wobec tych wartości i celów którymi kierowały się dotychczas ówczesne elity polityczne, gospodarcze i kulturalne.

 

Tym samym zmieniły kierunek rozwoju gospodarki światowej

Pierwszym szokiem był kryzys finansowy w roku 2008, spowodowany nadmiarem błędnych inwestycji amerykańskich i innych zachodnich banków, na skutek którego cały zachodni świat został poddany głębokiej recesji i rosnącemu bezrobociu.

To z kolei spowodowało poczucie niepewności, a nawet paniki, wśród elektoratów zagrożonych utratą pracy, czy zmniejszeniem świadczeń społecznych.

Obróciło się to przeciw rosnącej ilości imigrantów i narastającego braku zaufania do instytucji które uzasadniały te otwarte granice dla pracowników i tańszych towarów zagranicznych.

Szczególnie znienawidzone były instytucje bankowe, które uważano jako źródło karygodnych nadużyć powodujących ten kryzys, ale które, ostatecznie, były głównym beneficjentem tego kryzysu.

Kongres amerykański uchwalił przydział 814 mld dolarów od podatnika amerykańskiego na ustabilizowanie gospodarki, po czym tę sumę prezydent Bush przekazał w całości tym samym bankom do rozprowadzenia.

Banki europejskie, również zakażone tymi samymi spekulacyjnymi rozgrywkami co ich amerykańscy partnerzy, też wymusiły od rządów unijnych podobny haracz, ale już pod ściślejszą kontrolą ich zachowań.

 

Drugim szokiem wynikającym z powyższego kryzysu było ożywienie ruchów nacjonalistycznych w Ameryce Północnej i Europie

Charakterystyką tych nacjonalizmów była rosnąca krytyka otwartych granic dla imigrantów i większy nacisk na ratowanie lokalnych przedsiębiorstw przez inwestycje ochronne a nawet przez ich nacjonalizację.

Wtórowała tu bardziej zachowawcza polityka społeczna kwestionująca ogólnie przyjęte zliberalizowane obyczaje i zarządzenia, np. odnośnie aborcji czy małżeństw homoseksualnych.

Powstawał jakby nowy globalizm nacjonalizmu, wspierany nie tylko przez niepowodzenia gospodarcze w poszczególnych krajach, ale również przez antydemokratyczne i zachowawcze modele Chin i Rosji.

Przez następne lata świat liberalnej demokracji znalazł się w odwrocie, jak również wiara w pozytywne efekty globalnej liberalizacji w kulturze i w handlu.

 

Po kryzysie finansowym i wzroście ruchów nacjonalistycznych nastąpiły dalsze ciosy

Polska, która była przed rokiem 2015 wzorowym przykładem skutecznej gospodarki wolnorynkowej i otwarcia na kulturę zachodnioeuropejską, uwalniając się od przytłaczającej konserwatywnej obyczajowości PRL, przemieniła się dramatycznie, w wyniku rewolucji PiS-owskiej, w kraj stawiający na pierwszy plan interes czysto polski.

Poważne rezerwy finansowe odziedziczone od poprzedników rozprowadzała w serii różnych świadczeń „plus”, które miały na celu rolę kiełbasy wyborczej i zachęty do dalszej prokreacji rodzin polskich, ale praktycznie rozruszały jeszcze bardziej gospodarkę przez wzrost konsumpcji u tej części społeczeństwa która poprzednio miała ograniczony dostęp do źródeł finansowych.

Polska odwróciła się kulturowo od Europy wdrażając model monopolu władzy w gospodarce, w prawodawstwie, i w mediach.

 

Następny cios. Brexit

Cyniczna eksploatacja przez Borisa Johnsona nacjonalizmu angielskiego i rosnących urazów wobec legalnym imigrantom wschodnioeuropejskim doprowadziła do zerwania z członkostwem Unii Europejskiej w imię suwerenności brytyjskiej.

Przeprowadzono odejście mimo groźby secesji Szkocji, zaburzeń narodowościowych w północnej Irlandii i nagłej zapaści w handlu z kontynentem europejskim.

A po brexicie na scenę wkroczył prezydent Trump ze swoim hasłem „America First”.

Powoli i systematycznie rozbierał umowy zagraniczne dotyczące nie tylko wolnego handlu, ale także ograniczeń zbrojeniowych i umów sojuszniczych z aliantami o obliczu liberalnym i demokratycznym.

Zbliżał się do przywódców antyliberalnych jak Rosja, Turcja, Arabia Saudyjska, Polska, Brazylia, a nawet, w pewnym momencie dość groteskowym, do Korei Północnej, co świadczyło o zmierzchu ery kiedy Stany Zjednoczone odgrywały rolę czempiona wartości demokratycznych w świecie.

Dalszymi konsekwencjami jego prezydentury był charakterystyczny odwrót od szanowania praw mniejszości, potępienie wszelkiej poprawności politycznej, wywołanie wojen handlowych z Chinami i Europą i próba wybudowania muru na granicy meksykańskiej.

 

Ale na koniec, jego największym ciosem wobec wygodnego świata demokracji był jego sprzeciw przed przyjęciem wyników wyborów demokratycznych które przegrał ale które traktował jako sfałszowane

Będzie to prawdopodobnie wzorem naśladowanym w przyszłości w innych krajach, w pół, a nawet w pełni, demokratycznych, gdzie zasadniczy element liberalnej demokracji, jakim jest uszanowanie wyników wyborów, będzie się ścierał z rosnącą niecierpliwością fal nacjonalizmu.

Już w państwach afrykańskich każde wybory traktowane są jako sfałszowane przez stronę przegraną.

Kolejno, konsolidacja władzy prezydenta Xí Jìnpíng w Chinach wprowadza agresywną alternatywę do światowego porządku.

Oparta jest na tzw. Pasie i Drogi, według której Chiny stają się opoką gospodarczą dla coraz więcej krajów trzeciego świata.

Co Chiny nie dokonują inwestycjami gospodarczymi, dopełniają brutalną agresją i dyplomacją „wilczo-wojowniczą” wobec sąsiadów bliskich i dalekich, poczynając od Hong Kongu i Tajwanu.

 

A ich obecny sojusz partnerski z Rosją zapowiada poważną konfrontację z Zachodem, na którą wiele państw, szczególnie w Unii Europejskiej, nie będzie w stanie stawić należyte czoło

Wiedząc że muszą z Chinami współpracować w zakresie zmian klimatycznych i będąc też świadomi swojego uzależnienia zarówno od chińskiej technologii i dostawy surowców, jak i zapotrzebowania na chiński rynek zbytu, kraje zachodnie mają nieco związane ręce.

Przykładem tego była tzw. grudniowa Wszechstronna Umowa Inwestycyjna Unii Europejskiej z Chinami, skrytykowana przez Stany Zjednoczone, a potem podważona przez nowe sankcje przeciw Chinom za prześladowanie Ujgurów, na co Chiny odpowiedziały kolejno swoimi sankcjami wobec przedsiębiorstwom i politykom europejskim.

Jednym ze skutków tej konfrontacji jest dążność wielu państw do porzucenia handlu na skali globalnej, aby oprzeć się bardziej na handlu regionalnym, mniej zdatnym na sankcje czy presje polityczne.

 

Globalizm już się wyraźnie kurczył

Ale największym szokiem dla globalizacji jest obecna pandemia.

Jest odpowiedzialna za przeszło 2 miliony przedterminowych zgonów na świecie, i za katastrofalne kurczenie się o 9,2% w ilości globalnego handlu towarem w roku 2020.

W tym samym roku spadek globalnego PKB wynosił 4,9%. Mimo prób wspólnej akcji w produkowaniu odpowiednich szczepionek anty-covidowych i rozwinięciu ambitnych międzynarodowych antykryzysowych projektów uruchomienia gospodarki, wkroczyliśmy jednak w świat zażartej konkurencji, szczególnie w ostrym zatargu wokół rozprowadzenia szczepionek.

Indie i Unia Europejska starają się powstrzymać eksport szczepionek dopóki nie zadowolą swój rynek wewnętrzny, i to mimo istnienia obowiązujących umów eksportowych; a Chiny i Rosja, odwrotnie, wykorzystują eksport swoich szczepionek jako element polityki zagranicznej, mimo ich braku dla własnych obywateli.

Teraz następuje okres rosnącej autarkii, gdzie państwa post demokratyczne zmierzają do osiągnięcia samowystarczalności gospodarczej, a, co z tym również idzie, niezależności, czyli raczej, izolacji informatycznej i kulturalnej.

Polska Kaczyńskiego jest tego tylko jednym przykładem, a widać w polityce sąsiednich państw że ta pokusa wzrasta coraz bardziej w krajobrazie post-covidowym.

Pod coraz większym naciskiem rządów i sojuszów regionalnych, wielkie giganty amerykańskiej informatyki jak Facebook, Apple czy Microsoft, tracą swoją samodzielność i swój globalny monopol.

Choć globalizacja miała wiele ujemnych cech, to jednak jej zanik nie wróży wiele dobrego.

Przypomina świat konfliktów i roszczeń nacjonalistycznych z przed Drugiej Wojny Światowej.

A przecież do tego nie chcemy wracać.

Wiktor Moszczyński - felieton ukazał się również w londyńskim Tygodniu Polskim 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe