Iga Świątek: Mam nadzieję, że kibice dostrzegą, że nie da się każdego turnieju wygrywać

  • 30.05.2021, 09:40 (aktualizacja 30.05.2021, 09:43)
  • Źródło: Newseria Lifestyle

Podziel się:

Oceń:

Iga Świątek: Mam nadzieję, że kibice dostrzegą, że nie da się każdego… Newseria Iga Świątek: Mam nadzieję, że kibice dostrzegą, że nie da się każdego turnieju wygrywać.
Najlepsza polska tenisistka przekonuje, że stopniowo stara się przyzwyczajać do presji, jaka na niej ciąży. Chciałaby wygrywać największe turnieje i dzięki temu budować swój ranking – utrzymywać się w czołowej dziesiątce najlepszych zawodniczek i stopniowo piąć się w górę. Przed wielkoszlemowym turniejem Rolanda Garrosa nie czuje większego stresu. – Zawsze może pojawić się wpadka. Kibice też powinni zrozumieć, że nie da się zawsze wygrywać – przekonuje Iga Świątek.

Iga Świątek przebojem wdarła się do tenisowej czołówki. O ile wygranie French Open rozgrywanego w ubiegłym roku było sporą niespodzianką, o tyle od tego czasu Polka potwierdza olbrzymie umiejętności.

W każdym turnieju, jaki rozgrywała po French Open, dochodziła przynajmniej do najlepszej szesnastki, wygrała turniej WTA 500 w Adelajdzie i ostatnio WTA 1000 w Rzymie.

Duży talent i równa forma, jaką prezentuje na przestrzeni ostatnich miesięcy, sprawia, że wielu już porównuje ją do Agnieszki Radwańskiej, która przez lata utrzymywała się w czołówce.

 – Prawda jest taka, że za tymi największymi turniejami i za zwycięstwami właśnie takimi jak w Rzymie przychodzi dobry ranking, więc to jest wszystko powiązane.

Każdy oczywiście ma swoją drogę i osiąga ten sukces na swój sposób.

Ale ja zawsze podziwiałam Agnieszkę za to, że udało jej się przez tyle lat być w czołówce i miała bardzo stabilną pozycję. To jest coś, co ja chciałabym osiągnąć 

– powiedziała Iga Świątek podczas konferencji zorganizowanej przez firmę Xiaomi Polska, której została ambasadorką.

 

Polka jest pierwszą zawodniczką urodzoną w XXI wieku, która znalazła się w czołowej dziesiątce kobiecego rankingu.

Osiągnęła to przed ukończeniem 20. urodzin (będzie je obchodzić w Paryżu).

Tym samym wyrównała wynik Agnieszki Radwańskiej, która również jako nastolatka awansowała do czołówki.

Jeszcze w ubiegłym sezonie Iga była objawieniem, w tym roku oczekiwania są już większe, pojawia się tym samym spora presja.

Największe wyzwanie przed nią – jedzie na French Open bronić tytułu wywalczonego jesienią ubiegłego roku.

– Presja rośnie, ale ja też się do tego adaptuję i przyzwyczajam, więc to nie jest dla mnie nic zaskakującego, nic onieśmielającego, po prostu wykonuję swoją robotę.

Wiadomo, że ten turniej będzie wyjątkowy i też nie wiem do końca, czego się spodziewać, bo nigdy nie byłam po prostu w takiej sytuacji.

Staram się dać sobie czas i margines, że może pojawić się jakaś wpadka i też mam nadzieję, że kibice dostrzegą, że nie da się w każdym turnieju grać super, nie da się każdego turnieju wygrywać

 wskazuje Polka.

 

Większość bukmacherów stawia Igę Świątek jako główną faworytkę na paryskich kortach.

Konkurencja jest jednak spora, na czele z australijską liderką rankingu Ashleigh Barty, która wygrała z Polką w Madrycie.

Każdy wynik polskiej tenisistki inny niż minimum ćwierćfinał może być uznany przez część kibiców za porażkę.

W sporcie nie da się jednak wszystkiego przewidzieć. Lata temu Agnieszka Radwańska jechała do Australii jako jedna z faworytek. Odpadła  wtedy w pierwszej rundzie. 

– Wiadomo, szykujemy się pod te najważniejsze turnieje, ale tenis niestety jest złożoną dyscypliną, że bardzo dużo może się wydarzyć.

I np. przed imprezą w Rzymie nigdy nie powiedziałabym, że akurat mam taką dyspozycję, która pozwoli na wygraną.

Tak samo może się wydarzyć w drugą stronę. To jest piękno tego sportu, że jest nieprzewidywalny i zobaczymy, jak sobie z tym poradzę 

– ocenia Iga Świątek.

 

French Open, podobnie jak w ubiegłym roku, zostanie zorganizowany w pełnym reżimie sanitarnym.

Dla zawodników oznacza to życie w bańce – z krótką okazją na wyjście poza kort i hotel.

O ile część turniejów ATP i WTA rezygnuje z takich obostrzeń, imprezy organizowane przez ITF (w tym właśnie wielkie szlemy) wiążą się z zamknięciem.

– W Rzymie mogliśmy przez dwie godziny wyjść i to zrobiło ogromną różnicę.

Bo prawda jest taka, że jak wychodzi się w trakcie turnieju na zewnątrz, to i tak nie jest to dłużej niż dwie godziny, więc praktycznie czuliśmy się, jakbyśmy nie mieli ograniczeń.

Ale wiadomo też, że przy tym wszystkim trzeba zachować jakąś odpowiedzialność i staraliśmy się trzymać z daleka od tłumów, co też nie było łatwe w centrum Rzymu.

Zobaczymy, jak to będzie wyglądać w Paryżu, bo każdy kraj ma inne restrykcje. Mam nadzieję, że będzie to się rozluźniać, ale że też my będziemy bezpieczni

 tłumaczy Iga Świątek.

Źródło: Newseria Lifestyle

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe