Legenda rozstaje się z IBB Polonią Londyn. Patrik Selep opuszcza klub

  • 18.06.2021, 09:44
  • Źródło: IBB Polonia Londyn

Podziel się:

Oceń:

Legenda rozstaje się z IBB Polonią Londyn. Patrik Selep opuszcza klub Fot. Fabrice Chort (IBB POLONIA LONDON PRESS) Legenda rozstaje się z IBB Polonią Londyn. Patrik Selep opuszcza klub.
Do Londynu przyjechał w 2004, a rok później dołączył do składu aktualnego Mistrza Anglii w piłce siatkowej i aż do teraz pełnił znaczącą rolę w klubie. Słowak niedawno podjął decyzję o powrocie do swojej ojczyzny, co oznacza, że w sezonie 2021/22 nie będzie już jednym ze szkoleniowców londyńskiego klubu.

Patrik Selep z nostalgią rozstaje się z drużyną. W udzielonym wywiadzie opowiada o rozwoju klubu, lidze angielskiej i swoich planach na przyszłość.

Najpierw przez siedem lat z oddaniem i zapałem walczył o każdy punkt na boisku.

Później, gdy kontuzja kolana zmusiła go do operacji i zaprzestania gry, zasiadł na ławce trenerskiej.

W roli asystenta trenera oraz pierwszego szkoleniowca najlepiej jak potrafił dzielił się swoją ogromną wiedzą i przemyśleniami.

W szeregach klubu świętował wielkie, historyczne triumfy i przełykał gorycz porażki.

Był świadkiem początków transformacji IBB Polonii i jej pierwszych kroków na europejskich parkietach.

Jak wspomina te lata, jak zmieniał się klub oraz liga oraz gdzie widzi londyńczyków w przyszłości, przeczytać można poniżej.

 

Do Anglii przyjechałeś będąc zawodnikiem środka bloku. Jak trafiłeś do Polonii i jak wyglądały Twoje początki w klubie?

Po przeprowadzce do Londynu byłem czynnym zawodnikiem i szukałem klubu, w którym mógłbym grać.

O Polonii, dowiedziałem się od razu, ale bałem się, że nie jestem dla niej wystarczająco dobry, więc najpierw na jeden sezon dołączyłem do drużyny White Eagles, aby sprawdzić jaki poziom prezentuje liga angielska.

W 2005 roku, kiedy trenerem był jeszcze Jurek Jankowski, a zawodnikami byli praktycznie sami Polacy, chciałem już grać w barwach Polonii i tę możliwość dostałem.

Przez kilka pierwszych sezonów angielskie rozgrywki kończyliśmy w górnej części tabeli, ale nigdy nie zdobyliśmy medalu.

Dopiero w sezonie 2010/11, kiedy trenerem po raz pierwszy był Vangelis Koutouleas, po ponad 20 latach wywalczyliśmy mistrzostwo kraju.

Był to mój pierwszy i ostatni sukces w Polonii w roli zawodnika. Ze względu na kontuzję kolana musiałem zakończyć grę.  
 
 

Wtedy zmieniłeś rolę i zasiadłeś na ławce trenerskiej. Jak to wyglądało? Co było najtrudniejsze w nowej sytuacji?

Nie wyobrażałem sobie życia bez siatkówki i chciałem aktywnie działać w klubie i pomóc mu z całych sił, dlatego zasiadłem na ławce w roli asystenta trenera.

W trakcie sezonu 2013/14 zostałem pierwszym szkoleniowcem i zespół prowadziłem do końcówki sezonu 2014/15, kiedy na treningach zaczął ponownie pojawiać się Vangelis Koutouleas.

Wtedy powróciłem do roli asystenta i aż do teraz działałem u boku kolejnych szkoleniowców.

Gdy zakończyłem grę jako środkowy, na początku najciężej było mi wytłumaczyć samemu sobie, ze nie jestem już zawodnikiem i musze się zachowywać inaczej, przede wszystkim trzymać na wodzy swoje emocje, ale dość szybko przyzwyczaiłem się do tego.

 

Jako zawodnik byłeś w drużynie, która w sezonie 2010/11, po 24 latach przerwy, ponownie sięgnął po mistrzostwo, jako jeden z trenerów masz na swoim koncie kolejne tytułu Mistrza Anglii, zdobywców Pucharu i historyczne udziały w europejskich rozgrywkach. Byłeś świadkiem sporej historii. Jak przez te wszystkie lata zmieniała się liga angielska a jak na jej tle zmienia się klub?

Liga od samego początku była amatorska i taka pozostaje. Poziom sportowy był różny, w zależności od tego jacy zawodnicy grali w poszczególnych klubach.

W moich początkach z siatkówką w Anglii przodowała drużyna Malory, która głównie składała się z Brytyjczyków.

Dopiero w 2010 roku, gdy do innych drużyn dołączali obcokrajowcy – do klubów uniwersyteckich studenci z zagranicy, a do seniorskich sekcji męskich profesjonalni siatkarze – poziom się trochę poprawił.

Polonia też wtedy ponownie zaczęła bić się o najwyższe cele.

Za sprawą międzynarodowych trenerów, do klubu zaczęli dołączać coraz lepsi zawodnicy z różnych krajów.

Pojawiło się zainteresowanie pierwszych sponsorów oraz kibiców.

Gdy do drużyny dołączył obecny prezes – Bartek Łuszcz ta machina znacznie przyspieszyła.

Zawodnicy przestali płacić za udział w treningach, IBB Builders Merchants zostało sponsorem strategicznym, postanowiono wyjść na arenę europejską i rozpocząć drogę klubu do profesjonalizacji.

Niestety żaden inny klub nie bierze udziału w międzynarodowych rozgrywkach – zapewne ze względu na brak pieniędzy – i nie dąży do transformacji z amatorskiej drużyny na zawodową, dlatego w lidze znowu nastąpił marazm.

Myślę, że na obecną chwilę (nie licząc Polonii) może dwie drużyny z Super8 są wystarczająco dobre, aby powalczyć w Pucharze CEV.


Skoro poziom ligi ciągle nie jest wysoki, jak oceniasz udział i powodzenie IBB Polonii w Lidze Mistrzów?

Ostatnie lata szczególnie pokazały to, że klub stawia sobie wysoko poprzeczkę i niezależnie od pojawiających się przeszkód znajduje rozwiązania, aby realizować założone cele.

Od 2016 roku systematycznie walczy o dobre występy w Europie.

Myślę, że ma nie tylko potencjał, ale przede wszystkim ambicje, by z roku na rok osiągać coraz lepsze rezultaty i zrobić zamieszanie w siatkarskim świecie.

Już teraz, gdy w środowisku pada hasło Polonia, ludzie wiedzą o jaki klub chodzi, bo już nie raz było o nim głośno.

 

To prawda, klub buduje swoją markę i do tej pory miał w swoim składzie duże gwiazdy, ale w siatkarskim środowisku utożsamiają Polonię także z Twoją osobą. Nazwisko „Selep" szybko przychodzi na myśl, gdy mowa o klubie. Czujesz się legendą?

Chyba tak. Z drużyną dłużej związany jest chyba tylko Chris Hykiel.

Często słyszałem opinie, że klub jest kojarzony z moją osobą i ciężko będzie się przyzwyczaić do Polonii bez Selepa.

Gdy w swoich mediach społecznościowych poinformowałem o wyjeździe z Anglii, dostałem wiele wiadomości od byłych zawodników, kolegów z drużyny, czy nawet kibiców, w których dziękowali mi za te wszystkie lata i zapewniali, że będzie im mnie brakowało.

To bardzo miłe słyszeć tyle pozytywnych słów i pozostawić po sobie taki pozytywny ślad. Sam w to nie wierzę, ale już zaczynam tęsknić.

 

To oznacza, że ciężko było rozstać się z klubem? Czy pozostał jakiś sentyment?

Oczywiście, że tak. Wielu ludziom zawdzięczam to, że przez tyle lat mogłem być częścią klubu.

Cieszę się, że mi zaufali – najpierw jako zawodnikowi, następnie jako trenerowi.

Cieszę się, że mogłem dołożyć coś od siebie, wspierać swoją wiedzą i doświadczeniem zawodników oraz trenerów i przez cały ten czas towarzyszyć Polonii w jej drodze do wielkich celów.

Może  przestaję być trenerem, ale pozostaję wiernym kibicem IBB Polonii Londyn.

Będę na bieżąco przeglądać informację i trzymać kciuki za realizacje kolejnych celów.

Mam nadzieję, że szybko za jego sprawą zobaczę flagę Anglii w grupowej fazie Ligi Mistrzów.

Życzę mu samych sukcesów i sam będę nadal opowiadał o nim w swoim otoczeniu i zachęcał innych do bycia jej kibicami.

 

A jakie są Twoje plany na przyszłość na Słowacji? Pozostaniesz przy siatkówce?

Chcę pozostać przy siatkówce i mam nadzieję, że będzie to możliwe.

Funkcjonowanie klubów na Słowacji i w Anglii różni się od siebie, dlatego na początku muszę się wdrożyć w nowe realia.

Dodatkowo za kilka dni mam egzamin trenerski organizowany przez tutejszą federację, który pozwoli mi na bycie asystentem w ekstralidze lub samodzielne prowadzenie drużyn w niższych ligach oraz rozgrywkach juniorskich.

Widzę tutaj trochę perspektyw i liczę na to, że będę mógł wykorzystać moje umiejętności trenerskie, które przez te wszystkie lata w IBB Polonii nabyłem współpracując z wieloma doświadczonymi i znanymi szkoleniowcami.
 

* * *

Źródło: IBB Polonia Londyn

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu WielkaBrytaniaOnline.co.uk , który jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe